Urazy na wybiegach

Każdy z właścicieli szynszyli wie jak zwinne są to zwierzęta. Wszędzie jest ich pełno. Wypuszczone na wybieg z prędkością światła zmieniają swoją lokalizację. Niewątpliwie świadczy to o bardzo dobrej kondycji naszego zwierzęcia. Niemniej jednak, to właśnie w trakcie wybiegów dochodzi do największej ilości urazów. Właściciele zwierząt najczęściej w wywiadzie mówią, że:

  • zwierzak biegł normalnie i nagle zaczął kuleć
  • gdy wypuszczałem/am wszystko było ok, później gdzieś się schował i jak wyszedł spod kanapy to tak dziwnie się ruszał
  • wpadł mi pod nogi…chyba go nadepnąłem, ale normalnie się zachowywał później
  • nadepnąłem go na pewno, ale dopiero od dzisiaj tak coś mniej je
  • wczoraj po wybiegu coś kulał, łapa była czerwona i spuchnięta a dzisiaj jest tylko spuchnięta jeszcze
  • itp…

Jeżeli mieliście podobną sytuację, posłuchajcie dobrej rady i udajcie się do lekarza weterynarii. Taką kończynę powinien obejrzeć specjalista – dla Waszego spokoju a przede wszystkim dobra zwierzaka!!!

Szynszyle są mimo wszystko zwierzętami nieudomowionymi i bardzo silnie zakorzenione jest w nich maskowanie bólu. „Przecież nie mogę pokazać drapieżnikowi, że jestem słaby i chory…bo mnie zje”. Gdy widzimy, że nasze zwierzę cierpi często już jest źle albo bardzo źle.  Ból. Ból jest takim stanem, z którym te delikatne zwierzęta źle sobie radzą. Reakcja na ból może manifestować się spadkiem i/lub brakiem apetytu, a w przypadku bolącej łapki – próbą pozbycia się jej!!! Tak. Próbując uwolnić się od bólu – szynszyle potrafią zjeść swoją łapkę (samookaleczenia). W niektórych przypadkach mimo często dokładnie zakładanych opatrunków starcza im wytrwałości by dostać się do swojej kończyny.

Poniżej chcę przedstawić kilku swoich pacjentów i pokazać, że bagatelizowanie urazów kończyn w konsekwencji może doprowadzić do amputacji  a nawet śmierci zwierzęcia.

Misia, biała Wilsona, samica, 4 m-ce

Misia została nadepnięta na wybiegu dzień wcześniej. Schowała się pod mebel, po dłuższym czasie wyszła kulejąc. Łapka była spuchnięta. Właśzłamanacicielka wsadziła zwierzę do klatki. Misia kuśtykając udała się prosto do miski z jedzeniem. Następnego dnia łapa była nadal spuchnięta i dlatego Misia pojawiła się u mnie.

Jak widać na załączonym obok zdjęciu – doszło niestety do złamania kości śródstopia z przemieszczeniem, a nie wiele brakowało jeszcze do złamania otwartego. W przypadku Misi skończyło się na częściowej amputacji łapki. Misia dzisiaj ma się świetnie i  dalej szaleje razem ze swoim stadkiem.

Shogun, mozaika, samiec, 7 lat

Wczoraj został nadepnięty, właściciele byli w innej lecznicy, nie specjalizującej się w leczeniu gryzoni i królików.

Zwierzakowi poodmadano jedynie lek przeciwbólowy w gabinecie i proszono obserwować. Następnego dnia zwierzak był apatyczny, siedział skulony w klatce…jak cień zwierzaka. Nie zjadł nic w nocy. Tak też poznałam Shoguna. W badaniu klinicznym w trakcie omacywania go na wysokości żołądka i mostka, wykazywał silną reakcję bólową i wokalizował. Wykonałam zdjęcie RTG i poprosiłam Właścicieli o zgodę na wykonanie dodatkowego badania ultrasonograficzne (USG). Niestety badanie USG potwierdziło tylko bardzo złe rokowanie dla szylka i niestety został on poddany eutanazji. Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała, że na skutek nadepnięcia doszło do odmy i pęknięcia żołądka. Niestety soki żołądkowe przez dobę trawiły jego organy i w tym przypadku mimo szczerych chęci nie można było mu pomóc.

Shila, standard, samica, 12 miesięcy

Shila trafiła do samookaleczeniemnie 2 tygodnie po urazie. Na początku łapka była czerwona ale nie napuchnieta, wieczorem wyglądała już całkiem normalnie. Następnego dnia również łapa wyglądała normalnie, ale zwierzak zaczął gorzej jeść. Po kilku dniach na łapie pojawiły się rany. Shila interesowała się mocno chorą łapką, lizała ją, skubała. Właścicielka radziła się na forum co ma robić…proponowano różne maści, okłady itd. Zaniepokojona wysłała mi to zdjęcie. Nie mam niestety jej zdjęcia RTG, ale kończyna miednicza była złamana podłużnie. Zwierzę odczuwało bardzo duży ból i doszło do samookaleczenia. Niestety kończyny nie udało się uratować, została amputowana. Shila po kilku tygodniowej kuracji  wróciła do pełnego zdrowia.

Jedna odpowiedź do “Urazy na wybiegach”

  1. Bardzo ciekawy wpis Pani dr 🙂 To prawda, a niby to tylko wybieg. Często ludzie wypuszczają szynszyle i „aaaa niech biegają”. A to trzeba pilnować jak dzieci. Żeby nie narobiły szkód i żeby nie zrobiły sobie krzywdy. Jakiś czas temu byłam też świadkiem śmierci szynszyli, która na wybiegu z inną szynszylą, była atakowana i troszkę zahukana przez inną szynszylę. Dlaczego zmarła? Ponieważ od uderzeń, które powstały podczas uciekania, szynszyla miała wylew. Tutaj niestety nie ma widocznych objawów fizycznych, więc trudno było ocenić, co jej jest. Ja zawsze jestem wyczulona nawet jak mój Stefan (który jest gapą) zaśnie i nagle spadnie z półki. Nie da się tego przewidzieć, ale każdy upadek może doprowadzić do poważnego urazu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *